Gruz po remoncie: co z nim zrobić, gdy remontujesz sam
Gruz z remontu, który robisz sam, w większości gmin oddasz bezpłatnie do PSZOK, ale tylko w ograniczonej ilości i czysty, bez folii, gipsu czy kawałków wełny. Większe ilości wywozi się w workach big-bag albo w kontenerze zamówionym u firmy odbierającej odpady. Azbest to zupełnie inna historia: usuwa go wyłącznie uprawniona firma i nie wolno go dorzucać do worków z gruzem.
Co z remontu jest gruzem, a co tylko tak wygląda
Dla PSZOK i firm wywozowych gruz to przede wszystkim beton, cegła i ceramika, a reszta odpadów z remontu idzie osobno.
Skuwasz stare płytki w łazience, rozbierasz murowaną ściankę w kuchni, wymieniasz parapety. Po tygodniu na balkonie stoi kilkanaście worków i wszystkie wyglądają tak samo: szary pył i kawałki czegoś twardego. Obsługa PSZOK widzi to inaczej. Czysty gruz betonowy, ceglany i ceramiczny (płytki, umywalka, miska ustępowa) to jedna grupa. Płyty gipsowo-kartonowe, wełna, papa, styropian, deski z podłogi i rury PCV to już zupełnie inne odpady.
Dobrze to widać w regulaminie PSZOK gminy Murowana Goślina. Punkt nie przyjmuje między innymi zmieszanych odpadów budowlanych, betonu komórkowego, gipsu, płyt g-k, papy ani waty szklanej. Ten sam regulamin wymaga, żeby gruz przywieźć z podziałem: osobno beton i gruz betonowy, osobno gruz ceglany razem z ceramiką i armaturą, osobno szkło, czyli szyby, lustra i luksfery. Inne gminy mają własne listy, ale reguła powtarza się często: im czystsza frakcja, tym łatwiej ją oddać.
Od strony przepisów też coś się zmieniło. Od 2022 roku odpady budowlane i rozbiórkowe nie mieszczą się w definicji odpadów komunalnych, a osoby prywatne, które same remontują mieszkanie, nie muszą prowadzić ewidencji tych odpadów. PSZOK-i dalej przyjmują jednak gruz z gospodarstw domowych, tyle że na warunkach z regulaminu punktu.
- gips i płyty gipsowo-kartonowe
- beton komórkowy
- papa i wata szklana
- okna plastikowe
- odpady zawierające azbest
Ile gruzu przyjmie PSZOK i od czego to zależy
Limit ustala gmina w regulaminie punktu, więc przed wyjazdem sprawdź go na stronie urzędu albo operatora PSZOK.
Jednej ogólnopolskiej liczby nie ma. Wrocław podaje, że do PSZOK można jednorazowo oddać do 200 litrów odpadów remontowych i budowlanych, czyli betonu, gruzu betonowego i ceglanego oraz odpadowej ceramiki. W Murowanej Goślinie regulamin nie wpisuje limitu dla nieruchomości zamieszkanych, za to dla niezamieszkanych roczny limit gruzu to 200 kg, a dla działek rekreacyjnych 150 kg. Dwie gminy i dwie różne miary: litry na jedną wizytę oraz kilogramy na cały rok.
200 litrów to mniej, niż się wydaje. Skuta glazura z małej łazienki potrafi zająć więcej, a do tego dochodzi wylewka i fragmenty ścianki. Przy większym remoncie trzeba albo jeździć kilka razy, o ile regulamin na to pozwala, albo od razu zamówić worek big-bag lub kontener.
Przy wjeździe obsługa zwykle pyta o adres nieruchomości, z której pochodzą odpady, i sprawdza, czy właściciel płaci w tej gminie za gospodarowanie odpadami. W Murowanej Goślinie służy do tego pisemne oświadczenie, a odpady może przywieźć pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. We Wrocławiu pracownicy nie rozładowują aut, więc worki wyciągasz z bagażnika sam.
Jedno zastrzeżenie. PSZOK przyjmuje odpady z gospodarstw domowych, a Wrocław zaznacza wprost, że nie bierze odpadów z działalności gospodarczej. Jeśli remont robi firma, to ona organizuje wywóz gruzu z prac, które wykonała. Wszystko powyżej dotyczy sytuacji, w której kujesz i wynosisz sam.
Worek big-bag czy kontener przy większym remoncie
Gdy gruzu jest więcej, niż zmieści osobowe auto, zostaje duży worek odbierany dźwigiem albo kontener podstawiony pod dom.
Big-bag to duży worek z tkaniny polipropylenowej z uchwytami, który firma odbierająca odpady zabiera samochodem z żurawiem. Stawiasz go na podwórku albo przy klatce, wsypujesz gruz i dzwonisz po odbiór, kiedy jest pełny. Sprawdza się przy remoncie łazienki lub kuchni w bloku, bo zajmuje mało miejsca i nie stoi tygodniami jak kontener.
Kontener ma sens, gdy remontujesz cały dom albo zrywasz kilka warstw starych podłóg. Musisz tylko mieć gdzie go postawić. Na własnej posesji to zwykle prosta sprawa, pod blokiem pytasz zarządcę lub wspólnotę, a przy ulicy dopytaj w firmie, jakich zgód wymaga konkretne miejsce. Samochód z kontenerem potrzebuje też dojazdu, więc wąska brama na podwórko kamienicy potrafi wszystko skomplikować.
Firmy wywozowe zwykle rozróżniają czysty gruz i zmieszane odpady z remontu. Beton i cegłę łatwiej przetworzyć niż pojemnik, w którym leży wszystko naraz, dlatego przy zamawianiu pytają, co dokładnie wrzucisz. Cena zależy od pojemności, rodzaju odpadów, czasu postoju i dojazdu. Szczegóły ustalisz u konkretnego odbiorcy.
Zanim zamówisz, pomyśl o wadze. Gruz jest ciężki, a worki i kontenery mają dopuszczalne obciążenie podane przez firmę. Przepełniony big-bag może pęknąć przy podnoszeniu i wtedy sprzątasz podwórko łopatą.
Azbest, eternit i reszta rzeczy, których nie dorzucisz do gruzu
Płyt eternitowych z dachu altany czy ściany komórki nie zdejmuje się samodzielnie i nie wrzuca do worka z cegłami.
Wrocław w informacji dla mieszkańców pisze jasno: prace przy usuwaniu azbestu mogą prowadzić wyłącznie uprawnione osoby i firmy, a samodzielne usuwanie jest niedozwolone. Wykaz firm z uprawnieniami znajdziesz w Bazie Azbestowej (bazaazbestowa.gov.pl). Sporo gmin, w tym Wrocław, prowadzi programy dofinansowania demontażu, transportu i unieszkodliwienia, więc zanim zlecisz robotę, zadzwoń do urzędu.
Nie zabieramy azbestu ani eternitu i nie wyburzamy ścian. Jeśli przy opróżnianiu domu zauważymy płyty, które wyglądają na azbestowe, zostawiamy je w spokoju i mówimy o tym właścicielowi. Ich demontaż to praca dla firmy wpisanej do bazy.
Poza azbestem PSZOK-i odrzucają rzeczy, które ludzie wrzucają do worków z gruzem odruchowo. Wspomniany regulamin z Murowanej Gośliny wymienia między innymi okna plastikowe, butle gazowe, gaśnice i opony z ciężarówek. Puszki po farbach, klejach i gruntach to z kolei odpady niebezpieczne. Oddaje się je osobno, w szczelnym i opisanym opakowaniu, prosto do rąk pracownika punktu.
Jak pakować gruz, żeby oddanie poszło bez kłopotu
Najwięcej czasu oszczędzasz, segregując od pierwszego dnia skuwania, a nie po fakcie na balkonie.
Postaw dwa rodzaje worków od razu: jeden na beton i cegłę, drugi na ceramikę. Folię ochronną, taśmy i puste opakowania po fudze wrzucaj do osobnego wora. O płyty g-k i gips zapytaj w swoim PSZOK zawczasu. Jeśli ich nie przyjmuje, oddasz je firmie wywozowej jako osobną frakcję.
Worków nie napełniaj po brzegi. Pełny worek gruzu z marketu budowlanego waży tyle, że zniesienie go z trzeciego piętra bez windy to katorga, a cienka folia lubi pęknąć na schodach. Mniej w każdym worku i więcej kursów. Na klatce nie zostawiaj worków na noc, bo pył rozniesie się po całym budynku, a zarządca szybko dostanie telefon od sąsiadów.
Umywalkę, miskę ustępową czy ceramiczny brodzik wynieś w całości, jeśli dasz radę. W PSZOK trafią do ceramiki. Starą wannę stalową albo żeliwną punkt przyjmie jako metal, chętnie weźmie ją też punkt skupu metali.
Do osobowego auta pakuj worki na grubą folię lub karton, bo pył wchodzi w tapicerkę i siedzi tam miesiącami. Sprawdź też ładowność w dowodzie rejestracyjnym. Kilkanaście worków gruzu to kilkaset kilogramów, a resory starszego kombi tego nie lubią.
Przy samym skuwaniu chroń płuca i oczy. Maska przeciwpyłowa i okulary kosztują niewiele w porównaniu z tygodniem kaszlu, a pył ze starych tynków i zapraw wchodzi wszędzie. Drzwi do reszty mieszkania zaklej folią, a kratkę wentylacyjną w remontowanym pomieszczeniu zasłoń na czas kucia, żeby pył nie wędrował przewodem do sąsiadów. Gruz zbieraj na bieżąco, codziennie po pracy. Kupka na podłodze, po której chodzisz przez tydzień, zamienia się w warstwę, którą potem zeskrobujesz szpachlą z paneli w przedpokoju.
Najpierw puste mieszkanie, potem młotek
Kucie w zastawionym mieszkaniu kończy się pyłem w szafach i podrapanymi meblami, które potem i tak trzeba wynieść.
Zanim ekipa albo ty sam zaczniecie skuwać, opróżnij pomieszczenia. Stare meble, AGD, dywany i zawartość szaf to inna kategoria odpadów niż gruz i inną drogą trafiają do odbiorcy. Meble pójdą jako gabaryty, lodówka i pralka jako zużyty sprzęt, ubrania do kontenera na tekstylia albo do kogoś, kto je jeszcze założy.
Tym etapem zajmujemy się my: wynosimy z mieszkania lub domu meble i rzeczy przed remontem, rozkręcamy szafy i wywozimy wszystko, tak że zostaje puste pomieszczenie gotowe do kucia. Nie skuwamy ścian i nie rozbieramy konstrukcji. Jeśli po remoncie zostanie kilka worków gruzu, powiedz o tym przy wycenie, a ustalimy, co da się zabrać razem z resztą, a co lepiej oddać przez big-bag.
Cena opróżniania zależy od ilości rzeczy, piętra i windy, odległości od drzwi do auta oraz od tego, ile mebli trzeba rozmontować. Zdjęcia pomieszczeń wysłane wcześniej mocno skracają wycenę, bo od razu widać, czy to pół dnia pracy, czy cały.